Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Czy wygrywasz czy nie ja i tak kocham Cię
formats

Czy wygrywasz czy nie ja i tak kocham Cię

Published on 17 października 2017

Wygląda na to, że będzie to jeden z najcięższych sezonów Legii Warszawa w ostatnich latach. Sezon zaczął się źle.

Braki w kadrze, niejasna polityka transferowa, wyprzedany trzon zespołu, nowe nazwiska, które miały dać jakość, świeżość i zastępstwo. Wyglądało to bardzo słabo. Porażka w eliminacjach do Ligi Mistrzów, brak zgrania Legionistów. Coś się działo wewnątrz Klubu. Nikt o tym nie mówił, bo przecież w Legii wszystko było jest i będzie świetne, na odpowiednim poziomie, bez zastrzerzeń i problemów. My kibice jednak widzieliśmy problemy od samego początku. Gra nie układała się tak jak powinna, kontuzje, nowi zawodnicy, którzy nie potrafią przyjąć piłki, prowadzić gry. Remisy i porażki, aż w końcu tompnęło w Legii Warszawa.

Jacek Magiera spotkanie Lech Legia 3:0 2017 fot:M. Terlecki dla LegiaNet

Jacek Magiera, trener, który był wychwalany przez całe środowisko, który miał kredyt zaufania mimo beznadziejnej gry podopiecznych został wyrzucony z Legii Warszawa.

Romeo Jozak na meczu Lech-Legia 3:0 Terlecki LegiaNet

Na jego miejsce ponoć w trzy dni został zwerbowany Chorwat Romeo Jozak, doktor nauk ścisłych związanych z piłką nożną, który prowadził młodzieżową reprezentację Chorwacji od U-15 do U-21. Nowy trener Romeo był również dyrektorem sportowym Dinama Zagrzeb.

Z jednej strony szok, z drugiej nie ma się co dziwić, że należała się zmiana trenera. Oczywiście znalezienie w 3 dni trenera po przegranej Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław nie pasuje nie tylko mi. Zatem prezes Dariusz Mioduski albo jest geniuszem w rozmowach biznesowych, albo naiwnie zniekształca rzeczywistość w mediach.
Zmiana Pana Magiery nie była jedyna. Poleciał również dyrektor sportowy Michał Żewłakow, asystent trenera Tomasza Łuczywka oraz trener przygotowania fizycznego Sebastian Krzepota.

Co to dało? W zasadzie nic. Wydawało mi się, że zaczną grać młode wilki, zamiast Armando Saiduku, który wychodził jako samotny napastnik. Myślałem, że może zagramy jakimś ustawieniem typu 4-4-2, że coś się zmieni, że będzie się działo. Niestety naiwnie oczekiwałem cudu na miarę Jacka Magiery z poprzedniego sezonu. Trochę dałem się nabrać jako kibic, wierzyłem, że te zmiany są dobre, ale w grze Legii nic się nie zmieniło. Równie dobrze zespół mógłby grać bez trenera, bo gra niemalże tak samo. Może mi ktoś wypomnieć – czego się spodziewałeś? To tylko zmiany w sztabie szkoleniowym a nie wśród zawodników.

Ciężki sezon przed nami. To wielki sprawdzian dla kibiców i sympatyków Legii Warszawa. Czas, w którym powinniśmy być razem na dobre i na złe. Niestety tak nie jest i pewnie nie będzie. Przegrana z Lechem w Poznaniu 0:3 była bolesna, tym bardziej, że mecz wcześniej przegrana również na wyjeździe z Jagiellonią 0:1 w ostatnich minutach meczu. Oliwy do ognia dodała akcja ludzi, którzy rzekomo mają w sercu Legię Warszawę. Ludzi, którzy nazywają się kibicami, którzy nie potrafią usiedzieć w miejscu i są w stanie zaczaić się na zawodników swojego ukochanego klubu po meczu tak, by zdzielić każdego z nich z „liścia”. Za co? za to, że grali słabo? Czy może za to że Lech Poznań był lepszy? Może za zwolnienie poprzedniego trenera? A może dlatego, że nikt im w tym nie mógł przeszkodzić?

Jeśli Legia nie zacznie grać lepiej, a nie wygląda na to, by zaczęła rozjeżdżać Ekstraklasę jak walec, to może skończyć się to na protestach, ciszy na stadionie, brak jakiego kolwiek dopingu i tylko kibolskie pohukiwania.
Jeżeli tak się stanie, to będzie to pokazywało, jak Żyleta i Ci ludzie są słabi, jak łatwo na nich wpłynąć i jak mało poważni są to ludzie a ich przyśpiewki w stylu „czy wygrywasz czy nie”, „szkoła praca dziewczyna rodzina”, nie mają sensu i śpiewane są bo ktoś je zaintonuje.

Nie jestem zatem pewien czy „dziś zgodnym rytmem biją nam, nasze serca które my, za Legię damy w każdy czas, czy czas dobry czy czas zły”…

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz