Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Ekskluzywny spektakl na Łazienkowskiej, czyli loże biznesowe Legii Warszawa
formats

Ekskluzywny spektakl na Łazienkowskiej, czyli loże biznesowe Legii Warszawa

Published on 27 listopada 2015

Miałem możliwość zasmakowania meczu Legii Warszawa z perspektywy Loży Biznesowej. Samo otrzymanie zaproszenia było dla mnie zaskoczeniem, oraz wywarło duże wrażenie. Jak się okazało, loże to naprawdę inny świat do którego chciałbym wracać jak najczęściej.

Co by wykorzystać w pełni czas i zasmakować wszystkiego, znajomy załatwił również wjazd na parking i to nie ja byłem kierowcą. Już na samym początku od samego wejścia czuć różnicę. Tu nie ma kolejek, nie ma stewardów w jaskrawych strojach, nikt nie skacze, nie wpycha się, nie obraża policji, ani nie drze się w ucho wyrzucając z siebie pijackie wulgaryzmy, dotyczące całego świata, który nie jest Legią Warszawa:

Sprawdzanie-biletów-Legia-VIP-i-przeszukiwanie

W ekskluzywnym korytarzu, witają nas przemiłe „bysiory” w garniturkach, z pełną uprzejmością proszą się pokazać kurteczki, nakrycie głowy. Elegancko! Następnie panie ubrane w Legijne szaty, zgodnie z biletami, nadają kolorowe opaski.

Od razu przypominały mi się półgodzinne oczekiwania przed bramkami do wejścia na Żyletę, klepanie łysych ochroniarzy biednych zmarzniętych, czy spieczonych słońcem kibiców. Przypomina mi się błoto i kałuże po ogromnym deszczu, gdzie ludzie zdejmowali buty i podwijali spodnie by wejść na stadion na trybunę wschodnią. Tamten mecz nie odbył się, bo deszcz uniemożliwił rozegranie spotkania. Oczywiście to wszystko wyjątki ale już od pierwszych kroków widać, że jest to inny świat.

Wszedłem na stadion późno, po przejściu przez „bramkę” ukazał mi się widok stojących piłkarzy i zanim się zorientowałem i doszło do mnie głośne RUSZYLI:

 obserwacja-zawodników-przed-wyjściem-na-murawę-na-Łazienkowskiej

Emocje były spore, bo piłkarzy z tej perspektywy nigdy nie widziałem. Nie miałem pojęcia, że tuż po wejściu znajduje się to „akwarium” przez które gapie, w tym i ja podpatrują swoich ulubieńców.

Piłkarze znaleźli się już na na boisku, a ja, trochę zagubiony, starałem się jak najszybciej znaleźć miejsce docelowe. Fotel, w którym zasiądę i choć przez chwilę poczuję się bosko.

Nie było łatwo. Loże biznesowe są na trzecim i czwartym piętrze, poniżej jest silver i gold, przez który należy przebrnąć. Windy, schody, gwar ludzi, kucharze, kelnerzy latający z zamówieniami. Miejscówki z różnymi potrawami, kolejki, ochroniarze, zapach grilla, dźwięki kieliszków i spora przestrzeń, której się nie spodziewałem, wszystko to wita od początku typowego kibica, który trochę więcej wydaje na bilet niż szary zjadacz chleba.

Nie chciałem być jak „Azjata” latający z aparatem i strzelający foty wszystkiemu co dla niego nowe. Miałem szanse na fotki z piłkarzami, czy „gwiazdami” ekranu, ale na co mi fotka ze złym Kuciakiem, który nie gra w meczu? Przyszedłem rozkoszować się tym, czego na co dzień nie mam.

Po kilku minutach i zamieszaniu z biletami dotarłem na miejsce. Dziwne, bo numer loży na bilecie nie zgadzał się, numer 43 nie istnieje jak się okazało. Ostatnia loża na czwartym piętrze ma numer 42 a ta, do której byłem przypisany, znajdowała się na trzecim piętrze. Sporo osób zaangażowałem w pomoc. Byłem tu przecież pierwszy raz, mecz się już pewnie zaczął, miały być super oprawy a ja dalej poszukiwałem swojej loży odsyłany przez niekompetentnych stewardów.

Dotarłem, przywitałem się, rozejrzałem, zapoznałem. Bardzo mili ludzie, wszyscy mocno zaangażowani w mecz, z dużą wiedzą. Widać, że nie przychodzą tam ogórki na jedzenie i ploty. Przynajmniej w loży w której byłem. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie rozpoczął od tego co jest zakazane na stadionie. Jedni palili race, inni wykrzykiwali zabronione hasła, ja zacząłem od piwa.

Mojalegia-na-loży-VIP-z-piwem

To mój drugi raz, kiedy legalnie piłem piwo podczas meczu Legii. Pierwszy raz – Deyna Cup. Wtedy było ciepło, więc zimne 2% piwko dało mi smak i radochę, tutaj, „króleszczak” nie był okrojony z voltażu. 0,3l szklaneczki szły jak soczek, więc nie trudziłem kelnera by mi przynosił piwo, tylko sam szedłem do bardzo fajnej dziewczyny po świeżutkie piwo.

Nie wiem czemu na masowej imprezie dzieli się ludzi na tych, którzy nie mogą pić alkoholu i na tych co mogą. To bardzo złe i albo piją wszyscy, albo kontrabanda. Widziałem jak ludzie w koło raczą się trunkami jakby było to dla nich naturalne. Ja czułem się dziwnie, powinienem czuć się normalnie a jednak nie.

Spotkanie na którym byłem nie było mocno porywające, były świetne oprawy, dobry doping i na szczęście wygrana. Jednak mnie interesowały inne sprawy. Uwielbiam jeść, więc nie omieszkałem przyjrzeć się menu dokładniej:

menu-w-loży-vip-Legia-Warszawa

Dumnie brzmiące dania o fikuśnych nazwach rozłożone były w podgrzewaczach i tylko kusiły moje kubki smakowe. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wypróbował wszystkiego:

gorące-dania-w-loży-VIP-Legia-Warszawa

Najbardziej przypadły mi do gustu kartacze i naleśniki, reszta trochę jak z baru mlecznego „Złota Kurka” przy pl. Konstytucji, może lepiej podane, nic więcej. Nadmienię, że wino również było średnie, a pan Kelner obsługujący nie potrafił go nazwać. Mógł zatem zmieszać sangrię z wodą a pod pazuchą wynieść jakieś dobre winko do domciu.

Jeśli chodzi o ciepłe jedzenie to nie rzuciło mnie na kolana, znacznie lepsze były przystawki:

Przystawki-serwowane-na-Loży-VIP-Legia-Warszawa

Smak tych pyszności jeszcze chwilę pewnie zapamiętam, szczególnie zawijany schabik z brązowym materiałem w środku.

Nie jest to blog kulinarny, mimo to nie mogłem się oprzeć smakołykom podawanym w strefie VIP. Dodatkowo na korytarzu było jeszcze kilka ciekawych rzeczy.

Hol-z-jedzeniem-piciem-oraz-grami-dla-dzici-na-Legii-Warszawa

Były miejsca z PlayStarion, z piłkarzykami, które dzieciaki zajmowały, był stolik ze słodkościami, z świeżo prażonym popcornem, z dobrze wyposażonym grillem i alkoholem, który nie omieszkałem dwukrotnie odwiedzić w celu uzupełnienia Jacka w szklanicy.

Mojalegia-na-loży-vip-Łazienkowska-Legia-Warszawa

No własnie, Jack Daniels został już ze mną do końca spotkania.

Najedzony, dobrze podchmielony, wygodnie rozłożony w skórzanych szerokich fotelach, oddałem się całemu jestestwu Legii Warszawa, za które ludzie co sezon oddają grube pliczki Zygmunta I Starego. Czułem się dobrze, czułem również, że pasuję tutaj, rozmowy z ludźmi z loży obok prowadziłem bezpośrednio i bez oporów, tutaj ludzie nie mają nienawiści w sobie, mają jeden cel dla którego przyszli, to Legia Warszawa. Tutaj również jest sporo dzieci, może w przeciwieństwie do Żylety, Wschodniej i Zachodniej, mają co robić gdy się nudzą. Mają swoje kąciki, mogą skoczyć na lody, napić się rozmaitych napojów, pobiegać, pobawić się w chowanego.

Cały ten blask, ta cała otoczka jest naprawdę godna polecenia. Dziwię się, że tak mało gwiazd teatru, filmu, sceny politycznej przychodzi na Łazienkowską. Warszawa to miasto kultury, również i sportu, więc albo Ci ludzie są obojętni na piłkę nożną, albo nie chcą wydawać pieniędzy na mecze i chodzą na swoje darmowe imprezy w pożyczonych ciuchach. Piszę to dla tego, że spodziewałem się więcej zobaczyć, blask mnie nie oślepił, nie rzucił na kolana. Strefa VIP Legii Warszawa na pewno jest okazała, na pewno jest to wielka machina sportowa, wielu ludzi jest z nią związana i dla niej przychodzi.

Widzę jednak bardzo dużą różnicę między tymi, którzy zasiadają na plastikowych krzesełkach, na betonowej podłodze, z śmiesznymi i drogimi stoiskami, podającymi miernej jakości jedzenie a tymi, którzy płacą za luksus. Jest mi trochę żal, że są lepsi i gorsi na świecie. Odczułem to bardzo mocno.

Wystarczy dać ludziom ogrzewanie w zimę. W tej chwili jest dostępne tylko dla strefy VIP. Można obniżyć ceny w gastronomii, zróżnicować ofertę, by podnieść sprzedaż i zadowolenie kibiców. Umożliwić spożywanie alkoholu wszędzie tam, gdzie dziś jest to zakazane. Wstawić ekrany w korytarzach, umożliwiające oglądanie meczu i powtórek. Zrobić stoiska z gadżetami, może niech Fortuna przyjmuje zakłady. W tej chwili Żyleta i Wschodnia to surowe puste miejsca, gdzie kibice przychodzą, oglądają i wychodzą, zrobią siku i może coś tam kupią. Dzięki wprowadzeniu kilku zmian, ludzie będą częściej przychodzić na Łazienkowską, będzie bardziej domowo, będzie można spotykać się na stadionie wcześniej, by wypić piwko i pogadać ze znajomymi. Ludzie którzy nie przychodzą na trybuny VIP również robią interesy…

W tej chwili VIP przychodzi bawić się i korzystać z dobrodziejstw, reszta przychodzi oglądać mecz i napychać portfel Legii Warszawa. Można zrobić wiele by wszyscy przychodzili jak do siebie bawić się w odpowiednich warunkach za odpowiednią cenę.

 No i tak na koniec z lodzikiem w ręku i Mistrzem obok:

Lucjan-Brychczy-z-MojaLegia

Było przednio, życzę każdemu by choć raz poczuł magię VIP, mógł zobaczyć jak to wygląda i z czym to się je, oraz by spotkał swoich ulubieńców, oraz znajomych, bo oni tam przecież zawsze są.

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

2 komentarze

  1. kamilll04

    Witam mam pytanie czy jeśli posiadam bilet na silver to mogę się poruszać po całej strefie VIP (Gold, loze)
    Ewentualnie czym się różni silver od opisanej strefy biznesowej
    Pozdrawiam

    • Hej

      Strefa gold i silver to ta sama strefa, można się w niej poruszać jak najbardziej. Można tam spotkać sporo osobistości nie tylko ze świata sportu, to fajny przywilej. Loże to jednak inny świat i tam ani opaski gold ani silver nie mają wstępu, za to opaski loży mogą poruszać się po silver i gold. Silver i gold różnią się na pewno najlepszymi miejscami na trybunach i cateringiem. Gold ma swój własny zamknięty dla silver.

Dodaj komentarz