Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Kumaci Legioniści czyli jak zwykle na zagranicznych wyjazdach są tacy co nie kumają
formats

Kumaci Legioniści czyli jak zwykle na zagranicznych wyjazdach są tacy co nie kumają

Published on 11 grudnia 2014

Już przed wyjazdem miałem pewne obawy dotyczące wjazdu do Lokeren, do Belgii, czyli jak to będzie, kto pojedzie, co z biletami. Oczywiście były również niesnaski z najbliższymi kumplami w temacie biletów, lub ich niedostępności. Wszystkie moje wątpliwości dotyczyły dystrybucji biletów na mecz Lokeren – Legia, oraz tego, kto tam pojedzie i jak to będzie wyglądało. Klub przekazał „porcję” biletów tym, którzy w sumie odpowiadają za wizerunek Legii i Legionistów nie tylko w Polsce, ale i na arenie międzynarodowej. Nie przypominam sobie by oficjalnie ktoś, coś mówił o biletach na Lokeren. Czy ktoś słyszał o sprzedaży biletów? No właśnie.

Mówiło się, że jak nie jesteś kumatym, to nie należą Ci się bilety. Tak to w Legii wygląda. To rzekomo kumaci i ich ziomkowie, oraz część osób z różnych fanklubów wszystko ogarniają. Jeżdżą na wyjazdy, są siłą i tworzą ruch kibicowski Legii Warszawa. Pewnie tak. Niektórzy myślą, że takim właśnie ludziom należy się pierwszeństwo. To nie są przecież jakieś lamusy z żylety, co raz na rok pojadą na wyjazd i pewnie nie potrafią dopingować i ogarniać się w różnych sprawach. Co dopiero piknik ze wschodniej, czy osoba tatusiolandi czytaj z rodzinnego?! Według takiego rozumowania można przyjąć, że właśnie tym najbardziej kumatym z kumatych, powinno wręczać się zawsze pakiety biletów i to właśnie oni powinni decydować o dystrybucji. Oby to się zmieniło.

Niestety wyjazdy prowadzone przez takich ludzi odstraszają nie tylko mnie, ale i innych kibiców. Moja olbrzymia niechęć do tego typu imprez wynika z tego, że kumateria rządzi się jakby była sama i najważniejsza na świecie. Przymykam oko w kwestiach tzw. „fali” na wyjazdach, czyli naśmiewania się i wykorzystywania „motyli”, osób, które pierwszy raz są na wyjeździe. Nie chodzi mi już o odpalanie grilla w pociągu, chociaż jest to naprawdę debilne zachowanie.

grill w pociągu kibiców Legii Warszawa

grill w pociągu odpalony przez kibiców Legii – źródło Legi0nista.com

Chlanie na umór? To przecież kwestia każdego człowieka. Rozumiem również, że komuś dla zabawy może przyczepić się parasolka do ręki, czy może zapomnieć mu się i wyjść z kuflem z knajpy. Takie rzeczy nie są strasznie drażliwe i czasem się zdarzają. Chyba najgorsze jest agresywne zachowanie do zewnętrznego świata, w tym do swoich ziomków, kolegów legionistów. Wyobrażam sobie, że będąc Legionistą powinienem być równy każdemu innemu Legioniście. Niestety podział jest ogromny, a pomiędzy Legionistami jest olbrzymia przepaść. Tu nie ma czegoś takiego jak równy, ziomek, Warszawiak, Legionista, kolega po szalu. Tu widać raczej „kumatych”, ich ziomków, a reszta to frajerzy, którzy bardzo często opłacają wyjazdy „kumatych”. Przyśpiewka „Cała Legia zawsze razem” jest ułudą nie mającą nic z rzeczywistością.

Taki los Legionisty, albo jesteś kumaty albo frajerzyna, który nie ma nic do powiedzenia.

To co się działo w Lokeren wiedzą Ci, którzy tam byli, oraz Ci, co widzieli to w telewizorze. tutaj również zaznacza się podział, który jest dla wielu nie do pogodzenia. Wybrałem się z ziomkami do Brukseli. Chłopaki myśleli, że będzie szansa na dostanie biletów na miejscu. Niestety nie dało rady. Dwóch było na akredytacji, a reszta wraz ze mną ucztowała w centrum Brukseli w Pubie. Mieliśmy własną lożę i TV. Było pięknie! Trunki na meczu Lokeren Legia w BrukseliKiedy Wiem już co się tam w Lokeren na miejscu działo, jak świetnie nasi wyjazdowicze się zaprezentowali, to nawet cieszę się, że w tym nie uczestniczyłem. Było jak zwykle, wstyd i obciach. Chłopaki z akredytacji byli na miejscu, więc co nieco słyszałem i widziałem ich oczami. W samolocie w obie strony pachniało Legią, ale na szczęście byłem daleko od tego wszystkiego. Jak to napisał Prezes Legii: „Obciach”. Tak też to mogę skomentować. Każdy oczywiście powinien się wstydzić za siebie i jeśli coś się dzieje przeprosić za to a nie kisić się we własnym sosie i uważać, że jest się lepszym od innych. Więcej z samego wyjazdu możecie przeczytać na Legi0nista.com w artykule: Lokeren czyli ostatni wyjazd w tym sezonie,

Wracając do niekumatej kumaterii. Mogę tylko podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do kar dla Legii i Legionistów. Mam nadzieję, że są dumni z siebie i cieszą się ze swoich poczynań. Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym karma do nich wróci. Bo wraca zawsze.

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz