Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Lechia Gdańsk, czyli majówka na Łazienkowskiej
formats

Lechia Gdańsk, czyli majówka na Łazienkowskiej

Published on 6 maja 2013

Niedziela, godzina 14:30 zapowiadane ponad 17 tysięcy kibiców na stadionie. Niby majówka, więc frekwencja słaba. Ale tak to jest Legio ukochana. Wielu Twoich kibiców ma w pamięci zeszły sezon i zwalonego Mistrza Polski. Wielu nie chce już poświęcać swoich portfeli bo straciła zaufanie. Jeśli dobrze będzie, to pewnie przyjdą na ostatni mecz. Ale nie w niedzielę, w długi weekend majowy o tak niewygodnej porze. No i zrobiło się lekko ponad 15 tysięcy kibiców – przekręcony licznik?

Frekwencja na meczu Legia Lechia 05 05 2013r

Słońce doskwierało chyba każdemu, bo Żyleta nie popisała się z dopingiem. Nie wiem czemu ludzie zachwycają się dopingiem z meczu Legia Warszawa – Lechia Gdańsk. Było naprawdę średnio, tylko czasem, raz na jakiś czas było czuć mocniejsze pohukiwania z północnej trybuny. Czasami nawet przebijał się doping Lechistów, który był naprawdę mierny i który zamiast wspierać drużynę, był raczej krzykliwy, prosty i wulgarny.

Żyleta nie porywała, znowu bezsensowne „wszyscy wstają i śpiewają” oraz komenda dla całego stadionu „Gdańska kurwa alez alez ..”. Nikt tego na stadionie nie powtórzy, bo kibice na pozostałych trybunach to zwykli, normalni zjadacze chleba. To rodziny, to osoby poważne, mające bagaż życiowy inny niż chodzenie na Żyletę i śpiewanie wszystkiego co zapoda gniazdowy. Z całym szacunkiem do tych wszystkich, którzy uważają, że świetnie śpiewają. Było przeciętnie i średnio, było często nie na miejscu i w nieodpowiednim czasie. Najlepszy doping w Polsce? może i tak. Może najprostszy do poprowadzenia, bo wystarczy coś zapodać a cała gawiedź śpiewa. Może to jednak przez tą pogodę.

Dawno nie było tak ciepło na Legii. Przydał by się olejek do opalania, albo kremy z filtrami, bo pewnie rano część kibiców zobaczyła opaleniznę okularów słonecznych na swojej twarzy. Było duszno i gorąco oraz flegmatycznie na boisku. Pierwsza świetna akcja na rozpoczęcie meczu  i mogło być 1:0 dla Legii, a potem dwa i trzy i tak dalej… Wynik Legia Warszawa Lechia GdańskSzkoda, że się tak nie stało, byłoby wszystko jasne. A tak to Legioniści wałkowali to samo. Drużyna przeciwna, mocno cofnęła się, a Legia próbowała podaniami coś wywalczyć.

W przerwie meczu oraz tuż po meczu, można było pogadać na dwa tematy. Drewniany Kucharczyk oraz Suler. Nie wiem czemu ludzie czepiają się tych graczy. W nudnej i monotonnej grze właśnie Ci dwaj zawodnicy wyróżnili się w całym spotkaniu. Suler, bo zagrał, miał kilka ciekawych podań przez pół boiska oraz beznadziejnych strat. Ale gość musi uwierzyć w siebie i pograć więcej to będzie mu wychodziło. A Pan Kucharczyk, jako jedyny biegał, kiwał się, podawał, strzelał. Co z tego, że mu nie wychodziło. To co pokazał na boisku znacznie różniło się od beznadziejnych i nieskutecznych podań całego zespoły. Gdyby strzelił ze dwie bramki, ludzie zachwycaliby się nim i nosili na rękach. Niestety kolejny raz skuteczność zawiodła.

Na początku drugiej połowy byłem zły na grę Legii, bo była taka jak zawsze. Kombinowanie podaniami i nic więcej i pomyślałem, że jak trener Urban nic nie zmieni w 60 minucie Legia w tym składzie nie doprowadzi do zwycięstwa. Na szczęście udało się z Kubą Koseckim, który prócz fajnej brameczki był ciągle faulowany. Biedny chłopak. Tak wyglądała bramka Koseckiego, czyli bramka meczu:

Zostało pięć meczy do końca co pokazuje Terminarz Ekstraklasy na Blogu. Dwa najgorsze przed nami, czyli nieobliczalna Jagiellonia Białystok u siebie na boisku, oraz mecz sezonu z Lechem Poznań na Łazienkowskiej. Sprawa jest prosta dać z siebie 200% z Jagą i 150% z Lechem i Legia w potrójnej koronie.

Jak to mówią Legia ma potencjał, ale często gra zachowawczo. Powinna grać nieobliczalnie, nieprzewidywalnie  i ciągle na wysokich obrotach. Bo to co działo się na Łazienkowskiej było słabe. Zamiast kolejny raz ograć słaby zespół trzy czy cztery zero, poświęcając dużo siły i energii, grała wolno, jakby wiedząc, że ktoś coś strzeli. Jak na razie z fartem.

Poniżej kilka fotek z różnych źródeł z meczu:

Legia Warszawa na Żylecie

Fot. Michał Terlecki więcej fotek na Legia.com.pl

Kibice Lechii Gdańsk na Pepsi Arena

Fot. Mishka z Legioniści.com

No i na koniec oprawa Legii Warszawa. Jeśli można uznać to jako oprawę. Biała koszulka Legii Warszawa z Królewskim na piersi oraz znaczkiem Adidasa wyglądała jakby sponsorem był klub a nie Legioniści:

Oprawa Legia Warszawa Lechia Gdańsk koszulka

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz