Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Legia i Śląsk w finale Pucharu Polski 2012 – 2013
formats

Legia i Śląsk w finale Pucharu Polski 2012 – 2013

Published on 18 kwietnia 2013

Legia Warszawa psim swędem dotarła do Pucharu Polski. Nie wyglądało to dobrze i nie było przyjemnie na to patrzeć. Nie ma co zwalać na brak podstawowych zawodników, którzy nie grali w spotkaniu zarówno w Warszawie jak i Chorzowie. Podobno Legia ma najlepszą ławkę rezerwowych w Polsce. Powinni oni zatem robić różnicę przy wyjściu na boisku. Powinni szaleć jak dzikusy i dawać 120% normy pokazując nam, a głównie trenerowi, że są warci grania w Legii, oraz w każdej chwili są gotowi, by wejść na boisko. Walczyć, trenować, Warszawa musi panować!

Nuda, żal i smutek wiał z murawy przy ul. Łazienkowskiej 3. Dobrze, że Żyleta okrasiła ten dzień głośnym dopingiem bo umarłbym z nudów. Pojawiła się stara dobra Czarna L’ka wysuwana na środku Żylety:

Żyleta na pucharowym meczu Legia Ruch 2013

fot. by Nipild dla MojaLegia.pl – DUŻA FOTA!!

Fajnie również, że pojawili się kibice Ruchu Chorzów, to mogli trochę posłuchać prawdziwego dopingu oraz pohukiwań na własny klub w stylu „Ruch to cwel… alez… alez.. alezz”:

Kibice Rucha Chorzów przy Łazienkowskiej na meczu półfinałowym Pucharu Polski

fot. by. Nipild dla MojaLegia.pl – DUŻY ROZMIAR!

Oczywiście po strzelonej bramce z karnego na 1:1 przyjezdni dostali amoku.

Kibice Ruchu Chorzów w półfinałowym meczu z Legią Warszawa

fot. by: Nipild dla MojaLegia.pl

Nie ma się co dziwić. Pierwszy meczu u siebie zremisowali po bardzo nudnym meczu 0:0. Wystarczyło przyjechać do Warszawy i strzelić jedną bramkę, czy zremisować 1:1 by przejść do finału Pucharu Polski. Na szczęście w tym dniu jedyną osobą, której chciało się grać w Legii był Vladimir Dvalishvili. Strzelił pierwszą piękna brameczkę z główki, a potem przypieczętował wynik na 2:1 z karnego. Karne… tak to one zadecydowały o wyniku i rozstrzygnęły pierwszego finalistę Pucharu Polski. Niepiękna gra, nieciekawe akcje…
Kiedy sędzia główny podyktował pierwszy rzut karny i to dla Legii, i kiedy zobaczyłem, że Radović będzie go wykonywał miałem przeczucie, że nic z tego nie będzie. Niestety przeczucie mnie nie myliło.

Niewykorzystany rzut karny przez Miroslava Radovića

fot. by: Nipild dla MojaLegia.pl – Duża Fotka!

Nie wiem czemu ten facet nie zdobywa bramek, przecież pięknie i celnie podaje, widzi kolegów z drużyny, wie gdzie jest bramka. Większość jego strzałów na bramkę jest fatalna.

Niestety tak dzieje się już od kilku spotkań i to nie tylko w Pucharze Polski, choć w tych meczach jest naprawdę słabo. Oglądanie tego na trzeźwo jest straszną męczarnią! Legia często bywa faworytem, ale tylko na papierze i przed spotkaniem. W czasie meczu zawodnicy są jakby nieobecni? snując się po boisku wierzą chyba, że jakoś bramka, czy dwie, same strzelą się i mecz będzie wygrany. Dopiero kiedy wynik jest niekorzystny lub czasu do końca mało, zaczynają przyspieszać, bardziej się starać, włączają pressing. Fatalnie!

Nie dziwie się, że przyszło zaledwie 12 tysięcy kibiców na półfinałowy mecz z Ruchem Chorzów. Co prawda licznik przed meczem pokazywał ponad 15 tysięcy, ale kolejny raz umacnia mnie to w mniemaniu , że jest przekręcony na plus 2-3 tysięcy ludzi. Nie dziwie się również dlaczego ludzie wolą oglądać zagraniczne ligi, czy puchary. Tu już nie chodzi o poziom czy o technikę. Tam naprawdę zawodnikom chce się biegać. Akcja dzieje się od jednego pola karnego do drugiego. Legia niestety gra jakieś szachy, wolno posuwa się do przodu, jakby od niechcenia czasem ktoś się kiwnie i wszyscy podbiegną do pola karnego przeciwnika. Ale zaraz jest niecelne podanie, wykop i trzeba się zbierać do własnego pola karnego. Tak w kółko. Często stoją w środku boiska jak przekupy na bazarze wymieniają się piłką. Beznadziejne i obrzydliwe, nie chce się tego oglądać.

Kibicka na Pucharowym meczu Legia Warszawa - Ruch Chorzów

fot. Nipild dla MojaLegia.pl

Nie mam pojęcia czemu Legioniści tak tragicznie grają, spadek formy przy końcu sezonu? Hej Legio ocknij się! Trzeba zapierdzielać każdy mecz na 200%! Miażdżyć przeciwnika, pokazując swoją siłę w defensywie, ofensywie oraz w środku pola. Gdzie ten najlepszy skład? Gdzie te super rezerwy?

Podobny spektakl mieliśmy już w zeszłym roku i nie chciałbym go oglądać ponownie. Legia z kolejki na kolejkę grała coraz słabiej, utrzymując remisy, czy przegrywając spotkania i doprowadzając do utraty mistrzostwa na rzecz jakiegoś fartownego Śląska Wrocław. Najgorsze, że coraz więcej mamy kontuzji, które mocno wpływają na zespół, o czym pisałem już w „Urazy kontuzje i po mistrzostwie Legii Warszawa”

No właśnie Śląsk Wrocław. Dostał się do finału Pucharu Polski po bardzo pięknym meczu z Wisłą Kraków. Piękny styl gry, piękne wyjścia, akcje, bramki, podania, dynamika spotkania, był pressing, były celne podania i naprawdę dobre bramki. Mamy mocnego przeciwnika z charakterem, potrafiącego podać i strzelić bramkę. Jeśli Legia nie przełamie się i nie pokaże w meczu przyjaźni z Pogonią Szczecin ciekawej piłki, nie uwierzę, że jest faworytem do obrony Pucharu Polski. Nie mówiąc nic o Mistrzu Polski.

Tak się składa, że Legia jest cały czas na pierwszym miejscu w tabeli Ekstraklasy. Ale tuż za nią, cały czas depcze jej po piętach Lech Poznań, który gniecie swoich przeciwników. 3:0, 4:2, 2:0. Zostało osiem spotkań i będzie bardzo ciężko. Martwię się o naszą Legiunie!

Obrona Pucharu Polski odbędzie się za sprawą dwumeczu, a nie jak dotychczas meczu finałowego. Oczywiście zmiana ta podyktowana jest wyłącznie chęcią większego zysku z dwóch spotkań. Bo wszędzie na świecie rozgrywa jeden mecz. Ale biorąc pod uwagę stadion Śląska 44,5 tyś pojemność oraz stadion Legii 31,1 tyś to może w sumie na dwumecz przyjdzie te 60 tysięcy. Zobaczymy, ja wolałbym obejrzeć jedno finałowe spotkanie na pięknym nowym stadionie wybudowanym na Euro. Jednak połowa osób na stadionie to musiałyby być służby porządkowe i policja.

Na pierwszy mecz Legioniści pojadą do Wrocławia 2 maja. Tam musimy strzelić bramkę czy dwie i powinno być to najważniejsze spotkanie. Jeśli nie wystąpi pierwszy zespół, który walczy w Ekstraklasie to wyjedziemy z Wrocławia poobijani i wynikiem, który pewnie będzie nie do obronienia. Drugi mecz na Łazienkowskiej 8 maja. To powinna być wielka feta z pełnym stadionem i pewne zwycięstwo dzięki zaliczce z pierwszego meczu.

Jak będzie? czas pokaże, czuję niestety horror, czy thriller trzymający wszystkich w napięciu. Czuję również wielkie spory i malkontentów piszących, że Legia i tak, i tak opłaciła mecze, sędziów, i Bóg wie co tam jeszcze.

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz