Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Nie oglądam, nie czytam, wręcz mnie odpycha Legia Warszawa kiedy przegrywa
formats

Nie oglądam, nie czytam, wręcz mnie odpycha Legia Warszawa kiedy przegrywa

Published on 18 maja 2015

To nie jest tak, że przestałem się interesować, czy mniej lubię Legię Warszawa. Nie. Jestem jej kibicem, staram się być na Łazienkowskiej zawsze, kiedy jest dzień meczu, niezależnie od przeszkód, jakie niesie życie. Zauważyłem jednak, że jak Legia przegrywa mecz to chce być od niej jak najdalej. Nie czytam wtedy prasy, nie wchodzę na strony internetowe, które zwykle przeglądam. Omijam wielkim łukiem działy sportowe. Nie chcę i wzbraniam się przed newsami w telewizji. Mecz przegrany więc chcę zapomnieć.

Wydawało mi się to dziwne, wcześniej tak nie miałem. Zawsze oglądałem powtórki, czytałem, sprawdzałem. Chciałem wiedzieć, czemu to się nie udało, co, lub kto się do tego przyczynił. W czym zespół był gorszy, co zawiodło, w czym był lepszy i co mogło by się stać by Legia Warszawa wygrała dane spotkanie. Dotyczyło to spotkań zarówno tych w których uczestniczyłem, czy oglądałem, oraz tych, których z jakiś powodów nie mogłem.

Od jakiegoś czasu jest inaczej. Wygląda to tak jak bym uciekał, wstydził się ale to nie jest tak. Mam w sobie wtedy złość, jestem jakby urażony, bo jak można przegrać spotkanie, które nie powinno być przegrane? Rozumiem, kiedy jest to mocny, „zagraniczny” przeciwnik, wtedy jak najbardziej, ale nie gdy jest to zespól z Ekstraklasy! Gdzie ten Mistrz Polski?

Myślałem, że jestem sam, ale okazało się, że sporo osób tak ma. Na szczęście. Legia Warszawa daje mi piękne chwile w życiu, to dzięki niej mogę się wyluzować, spotkać ze znajomymi, spędzić czas, zobaczyć coś co lubię, znam. Może przyzwyczaiłem się do zwycięstw i oczekuję, że one będą zawsze, może gorzej radzę sobie z przegraną. Wiem jednak, że coraz bardziej unikam świata, kiedy Legia Warszawa przegrywa.

Chciałbym wierzyć, że to minie, ale nie wygląda na to. Nie wiem jak by było, gdyby Legia nie radziła sobie w ogóle w Ekstraklasie i była gdzieś w środku. Może wtedy właśnie byłbym przyzwyczajony do porażek…

Oczywiście nie zawsze Legioniści muszą wygrywać, to jasne. Coraz częściej jednak przychodzę na mecz i nie jest to już niepokonane miasto, niepokonany klub. Coraz więcej razy łapię się na tym, że to przeciwnik może wygrać bo jest silniejszy. Brakuje mi wiary w ten zespół i przychodzą obawy. Niedawno było tak, że byłem pewny, może i Legioniści też. Coś się strzeli, coś tam wpadnie, jak nie Rado, to coś ze skrzydła, a jak nie, to może z rzutu wolnego, czy rożnego.

Oglądam inne zespoły, które mają fajną dynamikę, lecą z piłką i stwarzają zagrożenie strzelają bramki. Na ich tle Legia pyka sobie w piłkę, ma 58% posiadania piłki w 32 ostatnich meczach i tyle. Możliwe, że woda sodowa uderzyła piłkarzom do głowy. Może za dużo zarabiają, czy uważają, że ograli Celtic, wyszli z pierwszego miejsca w eliminacjach do Ligi Europy i są lepsi od innych? Niestety podwórko krajowe jest dla Legionistów bardzo brutalne. Karci ich niemiłosiernie. Legia ma problemy nie tylko klubami z tzw. „górnej półki”, wszyscy przyjeżdżają na Łazienkowską po punkty!

Na samym początku sezonu Legia była sławiona, chwalona i na papierze wyglądała przepięknie. Mówiło się, że pierwsze przegrane nie mają znaczenia. Dziś wszystko ma znaczenie, brakuje nam punktów, piłkarzy którzy zwyciężają i strzelają bramki. Legia zdobyła Puchar Polski po ciężkim boju, to na razie jedyne trofeum i mam nadzieję, że nie ostatnie.

Póki możemy śpiewajmy zatem Mistrzem Polski jest Legia, bo Legia w tej chwili nie jest najlepsza a ja jestem jak mały chłopiec, który nie rozumie i jest tylko zły:

Odpycha mnie Legia Warszawa kiedy przegrywa

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

2 komentarze

  1. poMajluPoznasz

    podpisuje sie

Dodaj komentarz