Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Półfinał jakich mało
formats

Półfinał jakich mało

Published on 12 kwietnia 2012

Łazienkowska niestety wypełniła się w ilości ok. 14,5 tyś widzów, ale bajkę o Arce wszyscy znają i chyba woleli oglądać piętki Lewandowskiego anieżeli wciąż mało ważny Puchar Polski. Niestety.

Wszyscy zebrali się jednak pod wspólnym dachem w rozmaitych celach, nawet Ci z zakazami stali jedną nogą w bramie czując niemoc. Część przyszła wychylić piersióweczkę – jakże by inaczej? – przemyt i legalizacja to norma wśród kibiców, a buteleczka lądująca na murawie podkreśliła stan emocjonalny ferajny potrzebującej rozluźnienia tak emocjonującym meczem. Część przyszła posiedzieć ponieważ miała darmowe wejściówki. Następni przyszli pośpiewać i to zarówno w białych szatach i w takich, które przypominały pszczółki z zacumowanej krypy. Oczywiście nie obyło się bez chłopców z achtungami, którzy za wszelką cenę muszą pokazać jak ich mało i jak mają głęboko cały świat.

Daleko było do ideału, zarówno w śpiewach, które były intonowane do ITI i do reszty kumoterstwa, jak i na boisku. Nasza mała „Barcelona” wciąż próbuje podaniami wbić do siatki przeciwnika piłkę, która niestety dochodzi do pola karnego i stamtąd jest wykopywana. Wszystko to ładnie wygląda, te podania do przodu, do tyłu ale efekt mizerny i nużący dla obserwatorów z trybun. Plusem godnym wypunktowania jest rozdziewiczenie Naczosa zwanego Nacho Novo, który zdobył pierwszą i pewnie nie ostatnią bramkę. Ale sprytnie zagrana ręka i potem błagalne prośby na kolanach niwelują wszelakie pozytywy.

Ciekawym zjawiskiem było wyjście Arkowców na około 10 minut w formie protestów i pokrzykiwanie później o piłce, która ponoć jest dla kibiców. Ta chwila była odpowiedzią na 15 minutowy protest Żylety, który niestety sprowadzał się do tego, że ferajna spoczęła w końcu na krzesełkach i zamilkła tworząc angielską atmosferę oklasków, pohukiwań, i ojezu orany. Dodatkowo dośpiewane nowe pieśni o tym kto kogo nie lubi, nawet na dwie strony stadionu, oraz błagalne okrzyki intonujące prośby o pozwolenie wnoszenia opraw nie mogły wesprzeć walczących gladiatorów. Widzowie byli karmieni niewykorzystywanymi sytuacjami i byli głodni bramek.

Mecz zakończył się tak jak to zaplanowano 2-1 dla bardziej doświadczonego zespołu. Choć w kuluarach stadionu dochodziły głosy, że mistrzem będzie Ruch a w lidze europejskiej zagra Arka.

Teraz w Kielcach Legia będzie broniła pucharu z Ruchem, SKLW zapowiedziało, że zorganizuje więzienne pociągi jak na ostatnim pucharze. Czuję nosem znów kilkanaście godzin na stojąco w puszcze pociągowej, zepsute pociągi, stanie w polu w czarnej nocy, brak alkoholu pod ręką i parujący odór zwycięstwa… a mówią, że to Inni organizatorzy są do dupy, twierdzę, że każdy.

Puchar jest nasz.. ten Puchar do Nas należy…

 

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz