Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Ręce opadają
formats

Ręce opadają

Published on 30 kwietnia 2012

Ręce opadają nie tylko kibicom Legii czy Ruchu. Udziela się to również innym postronnym obserwatorom naszej nędznej ligi. 2 kolejki do końca i 5 zespołów walczy o Mistrzostwo Polski. Walczy i to jak! Szaleńcze tempo nadaje nie nikt inny jak nasza Legia Warszawa. Z ostatnich 7 ligowych meczy wygrała 1! Czujecie to? Poziom frustracji sięga zenitu wprost proporcjonalnie do wzrostu poziomu naszej Ekstraklasy (jeżeli tylko to drugie było by prawdą).

Myślę o ostatnich meczach Legii (bez sensu) i nie mogę już patrzeć na te ich rozgrywanie piłeczki. Ten finał z Ruchem to był po prostu przypadek, albo ten Ruch najzwyczajniej leży Legii w tym sezonie, bo przecież dostał bęcki 3 razy na 3 rozegrane mecze.

Rozumiem tą wielką fascynacje grą Barcelony, większości kibiców piłki nożnej, w tym również Macieja Skorży.

Rozumiem to, że można podpatrywać taktykę tego zespołu, bo przecież nie od dziś mówi się, że najlepiej uczyć się od najlepszych. Nie rozumiem jednak tego, jak można wpajać podobną filozofię gry piłkarzom, którzy nie mają do tego predyspozycji.

W poprzednim tygodniu, po finale w Kielcach, chciałem napisać artykuł o Michale Żyro. Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo teraz musiałbym to wszystko odszczekać. To prawda, że Michał zagrał bardzo dobry mecz, że zasłużenie podpisał pare dni wcześniej nowy kontrakt, że jest graczem o dużym potencjale i jest naszą nadzieją na przyszłość. Dobra z tą nadzieją to przesadziłem, przynajmniej nie dla wszystkich. Michał jest za młody, za chimeryczny, za drewniany.

Co z resztą? Reszta podobnie. Zarówno młodzi jak i starsi gracze mają za duże wahania formy. Pomimo dobrych występów w LE nasz zespół jest po prostu niedojrzały. To co by nam się przydało to taki solidny kop w dupe. Nie bez przyczyny po meczu z Jagą w szatni były krzyki trenera. Tak dłużej grać nie można, bezmyślnie, bez pomysłu, bez zaangażowania. W naszej grze nie ani krzty zaskoczenia. Powolne, czytelne rozgrywanie akcji bez odpowiedniego przyśpieszenia, do tego te podania do tyłu, do Kuciaka. Nawet stałe fragmenty gry przestały być naszym atutem, albo dośrodkowania są za niskie albo za mocne. Jak mamy dogodne sytuacje to zamiast pomyśleć jak uderzyć to wszystko leci w środek, na siłę, w bramkarza co powoduje u kibiców wszechobecne łapanie się za głowy i wspominanie o najstarszym zawodzie świata. Jak możemy oddać strzał z dogodnej sytuacji to nie, podajemy do boku na wrzutkę. Przypomina mi się znowu Manu i te jego dośrodkowania. Zanim miał piłkę już wszyscy wiedzieli co się stanie, aż do pamiętnego 3 maja w Bydgoszczy.  Oby tą Bydgoszczą w tym roku został Gdańsk…

Czy taka beznadziejna gra jest to tylko winą samych piłkarzy? Oczywiście, że nie. Przecież ktoś tym grajkom mówi przed meczem jak mają grać. Dlaczego więc ciągle gramy tak samo??? Czy ze wszystkimi drużynami z naszej ligi musimy grać na jedno kopyto?

Na koniec jeszcze słowo o „Argentynie” czyli oprawie Bandycki Puchar Polski. Oprawa zaiste kibolska, wielkie brawa! Obyło by się tylko bez petard hukowych i rzucania rac na płytę boiska. Szanujmy się troche…

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz