Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Takie emocje tylko na Ł3!
formats

Takie emocje tylko na Ł3!

Published on 10 sierpnia 2012

Legia SV RiedUfff, cóż to był za mecz! Serce stawało w gardle, ręce mimowolnie łapały za głowę, a na usta cisnęły się słowa powszechnie uznane za obraźliwe. Udało się! Legia zgodnie z wynikami naszej sondy wygrała 3:1 i jest w kolejnej rundzie eliminacji do Ligii Europejskiej!

Przed rozpoczęciem meczu kibice na Żylecie zaprezentowali Mistrzowską Oprawę. Do tego odpalono trochę achtungów i ogni wrocławskich. Doping jak zwykle – miazga!

Pomimo tego, że trybuny znów świeciły pustkami (kilkanaście tysięcy to przecież słabo jak na możliwości Legii), to na trybunach było głośno jak zwykle. Śmiem twierdzić, że to właśnie kibice wyśpiewali przynajmniej jedną bramkę dla Legii. Po prostu poniósł ich doping.

Na trybunach można było wypatrzeć ex legionistów m.in. Dariusza Wdowczyka i Pączka Iwańskiego. Jak dobrze wiemy, obydwaj szukają pracy, a gdzie się najlepiej wylansować? Oczywiście na Legii, tylko chyba na boisku… ale to taki mały szczegół.

Najlepszy na placu gry był wczoraj Ljuboja, który dał koncert pięknej, finezyjnej, a co najważniejsze mądrej gry. Rozgrywał, asystował, a w dodatku strzelił przepiękna bramkę „stadiony świata”, która jak później się okazało dała nam upragniony awans.

Najsłabszy na boisku był sędzia główny. Raz gwizdał jak aptekarz by po chwili pozwolić na ostre starcia piłkarzy obydwu drużyn. Należy wspomnieć o sytuacji, w której drugą żółtą kartkę otrzymał Ivica Vrdoljak. O mały włos nasz kapitan (przejął opaskę po zejściu kontuzjowanego Michała Żewłakowa) mógł dokończyć mecz, gdyż sędzia zapomniał pokazać mu czerwony kartonik. Dopiero po paru minutach związanych z zamieszaniem na boisku zreflektował się i zmusił naszego piłkarza do opuszczenia placu gry.

Na bure Jana Urbana z pewnością zasługują Miro Radović i Kuba Kosecki. To głównie przez nich mieliśmy ciśnienie i strach o wynik do końcowego gwizdka. Mogli przecież rozstrzygnąć losy meczu wykańczając swoje akcje sam na sam. Jak można zachować się tak nonszalancko w momencie kiedy do zakończenia meczu jest 10 minut, gramy w dziesiątkę i groźnie atakuje przeciwnik? Gdyby nie parady Dusana Kuciaka w samej końcówce, dziś pisało by się o nas w gazetach jak o największych frajerach. A tak frajerami są ci, którzy wczoraj mogli, a nie przyszli na Łazienkowską. Takich emocji dawno, dawno nie było. Ciśnie się na usta – chcemy więcej, jeszcze! Mamy wrażenie, że w tym sezonie naprawdę, będzie się działo!

Wracając do Kuby Koseckiego, po zakończeniu meczu wbił na gniazdo na Żyletę i przez megafon zarzucał przyśpiewki. Dał tym samym jasno do zrozumienia, że dla niego liczy się tylko Legia, a ta historia z szatni Lechii to wymysł hejterów. Brawo Kuba!

Dziś o 13 losowanie kolejnego rywala Legii w pucharach. Patrząc na listę potencjalnych kandydatów jakimi są Viktoria Pilzno (daj Boziu), Twente Enschede, Lazio Rzym, Rosenborg Trondheim i CSKA Moskwa, wyjazd 23 lub 30 sierpnia będzie ciekawy.

Skrót wczorajszego meczu możecie obejrzeć tu:

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz