Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Urazy, kontuzje i po mistrzostwie Legii Warszawa?
formats

Urazy, kontuzje i po mistrzostwie Legii Warszawa?

Published on 31 stycznia 2013

Sport to zdrowie. Wydłuża życie, jest panaceum na wszystkie choroby. Gry zespołowe ponoć zmniejszają ryzyko przedwczesnego zgonu. Gdy człowiek się porusza – uprawia sport – serce staje się bardziej wydolne, nie mówiąc nic o takich aspektach jak dobra kondycja, lepszy sen, mniejsza depresja. Nic tylko uprawiać sport. Ale, ale…

Piłka nożna jest zatem dziwnym sportem. Co chwila ktoś kogoś kopnie, podetnie, popchnie, ugodzi łokciem, zdzieli główką, pacnie, szturchnie, wybije z rytmu. Niby niechcący, niby przypadkowo. Wszystko to wygląda z perspektywy kibica, czy widza, łagodnie i spokojnie. Lekkie przewrócenie, nastąpnięcie butem i tyle. Gdy jest to zawodnik drużyny przeciwnej zwykle unosimy się i sugerujemy symulanctwo jest to dla nas tzw. malinger. Oczywiście część piłkarzy wychodząc na arenę czuje się jak w teatrze. Bo przecież poniekąd jest to piękne widowisko. Wymyślnie i pięknie uczesani, wiecznie widzący kamery sprytnie próbują ugrać coś więcej, teatralnie rzucając się, koziołkując i turlając. Ciekawy zbiór takich aktorów tych znanych i mniej znanych można zobaczyć tutaj:

Kto grał w piłkę nożną ten wie, że najmniejsze otarcie, kopnięcie,  łagodnie wyglądające przewrócenie jest naprawdę bolesne i dokuczliwe przez całe potem spotkanie, a nawet dłużej. Dochodzą to tego przypadki, które są naprawdę ostre i bezmyślne, to właśnie niesie ze sobą ryzyko gry sportowej jaką jest piłka nożna:

Football jest jak to mówią urazogenny. Dotyczy to wszystkich. Wszyscy grają o tzw. „Złote Kalesony”. Na podwórku polskim w Ekstraklasie, w Warszawie, przy ul. Łazienkowskiej.

Legioniści nie są wolni od urazów, wypadków i kontuzji. Dobra drużyna ma swoich zmienników na wszystkich pozycjach. Mimo to Ci najlepsi nie są przecież robotami. Są tylko ludźmi. W warszawskim zespole parę osób nie jest już najmłodszych, prócz mniejszej szybkości czy wytrzymałości  noszą ze sobą bagaż upadków, potknięć, przewróceń oraz naprawdę ciekawych przygód szpitalnych.

Jedną z ważniejszych rzeczy w drugiej części nadchodzącego sezonu jest oczywiście forma zawodników jak i ich zdrowie. Na szczęście Legia ma zmienników i nie jest tak, że wystarczy skopać porządnie Ljuboję, by nikt nie mógł strzelać bramek. Mimo to Legioniści muszą uważać. Bo kontuzje to bardzo duży problem. Kilka przykładów poniżej.

Po długiej nieobecności do składu wraca Marek Saganowski – rocznik 78. Piłkarz, który jeśli nie strzelał to świetnie podawał. Wszystkie media śledziły jego przerwę w grze spowodowaną problemami z sercem. Dostał ostatnio zgodę od członków komisji Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej, na powrót do treningów. Wszyscy życzą mu dobrego startu, ale nikt nie wie czy utrzyma formę z początku sezonu. Jego gra zachwycała, strzelał bramki, pozwalał kolegom z zespołu zdobywać hat-tricki, ale problemy zdrowotne uziemiły go na przecież długi okres. Dodatkowo nie zagrał w kadrze w meczu z Anglią. Ale to mistrzostwo Polski z Legią Warszawa jest przecież najważniejsze.

Następny w kolejce Michał Żewłakow – 76 rocznik, to już weteran na boisku, któremu również nie są obce urazy i kontuzje. Kapitan Legii nabawił się kontuzji uda kiedyś w spotkaniu z SV Ried. Do dziś ma z tym problemy. Naderwany mięsień dwugłowy uda to nie jest kaszel, którego można zabić syropkiem. Niby nic ale pewnie jest sporo spraw u Michała, które nie dają grać mu na 100%.

Daniel Ljuboja czyli gwiazda spod znaku bólu pachwiny, rocznik 78. On został kupiony z tą kontuzją. Ten typ tak ma. Jeśli zawodnik mówi: od 2-3 miesięcy ból w pachwinie jest bardzo duży. Przez to nie gram na 100 procent, nie mogę uderzyć piłki z całej siły, mam problem ze sprintami, bo też nie robię tego na maksa. To znaczy, że gostek nie jest już dobrym graczem, musi się oszczędzać.

Michał Żyro rocznik 92. Niby za młody na kontuzje a jednak wciąż się zmaga z problemami. Mówiło się, że Michałowi odnowiła się kontuzja biodra, nie mógł zagrać w bardzo ważnym spotkaniu z Polonią Warszawa. Do pełni sił miał ponoć wrócić 10 stycznia. Co się stało? Operacja wszczepienia siatki polipropylenowej w mięśnie brzucha. Nie mógł biegać, teraz może. Czy błyśnie formą?

Jakub Kosecki rocznik 90. Również młody sportowiec pełną gębą. Zdecydowanie jego minusem jest podatność na wywrócenia, czyli kontuzjogenny chłopak. Kuba nie zagrał z Rumunią jako reprezentant Polski i pewnie żal mu, bo dla piłkarza to ważna sprawa. Skręcenie stawu skokowego, naderwany mięsień dwugłowy to również kontuzje, które kiedyś mogą odezwać się i to w momencie, kiedy będzie potrzebny Legii, oby nie.

Ivica Vrdoljak rocznik 83. Agresywny, mocny, silny na boisku. Bardzo waleczny. Dla niego piłka nożna również nie jest łaskawa. Naderwał swego czasu więzadło poboczne w prawym kolanie, czyli znów nie kaszelek. Przez to nie zagrał w ważnym meczu z Rosenborgiem. Awans do fazy grupowej przemknął koło nosa. Przydał by się wtedy Ivica. Poustawiał by ich tam w Troindheim. Oczywiście przegrana nie jest jego dziełem, ale ten zawodnik ma charyzmę i wzmacnia zawsze morale zespołu. Dodatkowo miał również naderwane ścięgno Achillesa, kontuzja pachwiny. Sporo czasu nie grał, w ten sposób odszedł w odstawkę. Ivica miał również przykre starcie w meczu z Crakowią gdzie upadł na głowę na murawę i stracił przytomność. Diagnoza? –  lekkie wstrząśnięcie mózgu.

Dickson Choto rocznik 81. Niemalże jedną trzecią życia spędził w Legii, prawie 2/3 na ławce rezerwowej.  Gość prosto z Zimbabwe, którego filozofia może wyglądać tak: piłkę albo się podaje, albo wykopuje. Cokolwiek o nim nie powiedzieć to świetny piłkarz, jak jest na boisku. Jak jest. Bo odnawianie kontuzji jest wprost proporcjonalne do jego kontraktu. Nie wiem, czy niedługo nie będzie nazywał się Dikson Choto’mski pochodzący z Polski. Hasło „znowu naderwałem sobie włókna mięśnia czworogłowego” powinien wytatuować sobie na ciele. Pewnie młodzi, czy nowi kibice Legii, nie wiedzą, że taka postać kiedyś grała w Legii, czy w dalszym ciągu jest w kadrze, a że zdobył z Legią mistrzostwo to już w ogóle.

Jakub Rzeźniczak rocznik 86. Weteran w kadrze Legii. Nagłówki gazet:  Obrońcę Legii Jakuba Rzeźniczaka czeka ośmiotygodniowa przerwa z powodu zerwanych mięśni uda. Trener Jan Urban traci zawodnika, który nie gra w pierwszym składzie od półtora roku. Ominie go mecz Polaków z Rumunią. Cokolwiek to oznacza ma również częściowe zerwanie mięśnia półścięgnistego. W skrócie kontuzja, która przydarzyła mu się pierwszy raz i oby w tym sezonie ostatni.

Dużo by pisać.

Zawodników jest sporo a każdy ma z nich swoją ciekawą historię. Miroslav Radović w styczniu 2012r miał złamane dwa żebra , niestety zabrakło go w ważnym meczu o Super Puchar Polski. Ale chyba najważniejszą stratą był jego brak w Lizbonie, gdzie przegraliśmy 0:1 ze Sportingiem, kolejny krytyczny  moment, w którym Legia mogła by i nawet powinna, ale nie dała rady.

Michał Kucharczyk, który w meczu z Arką po zderzeniu głową doznał wstrząśnienia mózgu, podobno miał problemy ze wzrokiem. Były już Legionista Rafał Wolski czyli kontuzja pięty oraz wielomiesięczna absencja od piłki nożnej. Można tak wyliczać…

Wszystkim zdarzają się kontuzje. W piłce nożnej najczęściej narażone są nogi, mięśnie nóg i stawy, niestety to przypadłość piłkarzy. Przed nami jest druga połowa ligowych spotkań. Legia Warszawa na czele Ekstraklasy. Wszyscy trzymają kciuki za zdobycie mistrza Polski już od naprawdę bardzo dawna. Mistrz oczywiście piękny i ważny, ale nie jest końcem przygody. Jest również obrona Pucharu Polski oraz wszyscy w Polsce liczą na zespół z Ekstraklasy, który ugra coś w Lidze Mistrzów. Bardzo chcielibyśmy, by była to Legia Warszawa. Tylko czy polska liga, pełna przepychanek, kopaniny, piłki siłowej i krnąbrnej pozwoli na przetrwanie zawodnikom Legii do końca sezonu? Czy wszystkie te kontuzje nie sprawią, że tak jak poprzednio zabraknie kluczowego zawodnika/zawodników? Oby nie było tak jak to opisałem wcześniej na Blogu

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz