Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Wyjazdy z Legią i Legionistami, czyli dobre przygodówki
formats

Wyjazdy z Legią i Legionistami, czyli dobre przygodówki

Published on 12 kwietnia 2013

Każdy, kto był choćby na jednym wyjeździe, którego celem był mecz Legii Warszawa wie o co chodzi. Zwykle wyjazd wyjazdowi nierówny. Jest inny i nie do powtórzenia. Można wiele pisać, mówić, robić zdjęcia, czy nawet kręcić filmiki. Nic tego nie odwzoruje i nie przybliży choćby w połowie.

Dla mnie wyjazd za Legią to tylko pretekst do dobrej zabawy, przygody, poznania innej architektury, kultury. Do wyrwania się z Warszawy z kumplami. Nie przepadam za polskimi stadionami i wypadami. Szarość, monotonia i przewidywalność męczą mnie. Mocno irytująca jest jazda w zatłoczonych pociągach, w których większość traktowana jest jak bydło, a nieliczni „ważniejsi” zamykają się w swoich przedziałach. Cała Legia zawsze razem?, kolejny raz pokazuje, że  nie.

Nie da się ukryć, że mecze wyjazdowe w Polsce mają swój klimat, ale do Krakowa, czy do Poznania można jechać w każdym sezonie, jak nie w tym, to w następnym. Dlatego wyjazdy zagraniczne mają dodatkowy smaczek. Wszędzie jednak polscy kibice, w szczególności kibice Legii Warszawa traktowani są jako zagrożenie. Nie jest to przypadkowe, bo to co wyprawiają ludzie na wyjazdach nie mieści się czasem w głowie. Nie wiem skąd się tacy ludzie biorą. Zauważyłem, że jest ich mniej za granicą, jednak pozwalają sobie na więcej. Chodzi mi o głupotę i prostactwo, prowokację i dziecinną wiarę w siebie. Nieznajomość języka sprawia, że stają się bardziej bezczelni i ordynarni. Często żal nosić białe barwy na ulicach i identyfikować się z tymi ludźmi. Jest tam masa ciołków myślących wyłącznie o sobie jako o Bogach i Królach świata.

Można szaleć, bawić się, wariować, można dopingować, chodzić z barwami, pokazywać się. Ale straszenie ludzi, bójki nawet między sobą, chlanie na umór, szukanie guza na każdym rogu to mocna przesada i tylko łagodnie obrazuje to co dzieje się zawsze i wszędzie. Zawsze i wszędzie Legia niebezpieczna będzie. Póki to się nie zmieni, kordony policji będą wyłapywały na granicach miasta samochody, busy i autokary z Polski. Będą przeszukiwania, rozbierania do majtek, nagrywania filmów. Będą tworzone w miastach specjalne dystrykty, w których Legioniści będą jak bydło zamknięci, będą przewożeni pod stadiony w specjalnych warunkach. Będą pałki, gazy i specjalne traktowanie. Na to niestety sami sobie pracujemy za każdym wyjazdem. Ale co tu dużo pisać.

Nie raz jechało się ciekawym autobusem, akurat w tym, na poniższym zdjęciu, rura wydechowa była chyba wmontowana do środka, a przy każdych drzwiach stało dwóch Panów ze służb specjalnych:

Legia przewożona w autobusie z obstawą policji

W większości wypadków było jednak znacznie lepiej. Głównie za sprawą organizowania sobie wyjazdów. Im wyjazd w mniejszym stopniu uzależniony od Legii i Legionistów, a bardziej od własnego zaangażowania, tym lepszy, pewniejszy, ciekawszy.

Latanie samolotem proponuję wyłącznie na własną rękę, broń boże czarterem. Za czarter płaci się tyle co za 3-4 dniowy wypad na własną rękę!. Wyjazd jest równie dobry w kilka osób samochodem. Małą brygadką uderzaliśmy na wypady samochodowe. Najgorzej chyba jest wyruszać gdzieś pociągiem, szczególnie organizowanym przez SKLW, bo nie ma tam odpowiednio dużo miejsc siedzących, tylko kupa ludzi stojących, stłoczonych, zmęczonych… chyba jestem na to za stary. Wolę jednak trip ze znajomymi samochodem, gdzie można sobie zrobić wyjątkową wycieczkę. Często nie prowadzi ona po autostradach tak jak w przypadku z Trondheim do Oslo:

Dolina Trolli w Norwegii wypad przez fiordy do Oslo

Tylko pod górę. Zresztą bardzo przyjemna jest taka wycieczka. Nikt Cię nie rozlicza z czasu, jesteś panem swojego losu i zwiedzasz ile masz sił i ochoty. Mecz z Rosenborgiem w Trondheim niestety nie skończył się pozytywnie dla Legii, ale tu nie o to chodzi. Bo fiordy, wycieczki promem czy Dolina Trolli – TrollStigen to niezapomniane chwile. Można zawsze zatrzymać się by podziwiać piękne widoki i kontemplować nad fiordem:

Typowy Norweski Fiord

Jednocześnie mieć piękną fotkę, z przecudownym widokiem na fiord. W razie jak byście nie wiedzieli, który ja, to ten z prawej na zdjęciu.

Szkoda, że Legia nie awansowała i nie mogliśmy dalej ciułać się za nią, poznając świat. Wypady legijne mają swój urok, często można natknąć się na ciekawe artefakty po drodze:

Droga z Oslo do Trondheim na mecz Legii

które nie były w planach. Można się zatrzymać, odpocząć od kierownicy, opróżnić baki i ruszać w drogę dalej. Dobrze jest często odpoczywać. Moje wyjazdy za Legią są przeważnie kilkudniowe, cały czas należy utrzymać równowagę zarówno psychiczną jak i fizyczną, uzupełniać poziom elektrolitów, oraz gdzie się da przysypiać, choćby na chwilę:

Odpoczynek w Lizbonie

Nie ważne jest miejsce i nie ważny jest czas, w nocy balanga, w dzień zwiedzanie, w nocy balanga, w dzień zwiedzanie i tak w kółko. To wszystko jest tylko przystawką do występu Legii. Czyli meczu na stadionie, na który należy oczywiście być przygotowany. Zarówno siłowo, mentalnie jak i wokalnie, dlatego właśnie odpoczynek to klucz do utrzymania formy. Niejednokrotnie przekonali się o tym moi znajomi, którzy przystali na propozycję spoczynku:

chwila przerwy w zwiedzaniu Lizbony

10 minut drzemki nawet przy bezdomnym to kusząca propozycja szczególnie w ekskluzywnej dzielnicy oraz przed kolejnym „haczykiem” w knajpie czy petardzie w bramie na murku:

chwila przerwy i otumanienia

Wszystko to sprawia, że czasem może się trochę pokręcić w głowie, lekko zaszumieć i zamiast normalnie podejść do kasy i kupić bilet tak jak tutaj w Lipawie:

kolejka po bilety na stadion w Lipawie

to wdrapuję się gdzieś próbując innej drogi, niekoniecznie łatwiejszej:

Lizbona legijny wypad

W takich przypadkach zdecydowanie muszę pozwolić sobie na oczyszczenie. Dobrym do tego miejscem jest jakiś akwen, rzeczka czy nawet morze. Nie ważne wtedy czy jest zimno czy ciepło, czy woda jest czysta czy nie. Kąpiel oczyszcza i orzeźwia i o to chodzi:

Legia Lipawa, kąpiel w morzu

Na powyższej fotce jeszcze nie wszedłem do morza, ale zapewniam, że Łotewskie plaże niczym nie różnią się od naszych a temperatura wody jest równie niesprzyjająca.

Od ostatnich zagranicznych wyjazdów minęło trochę czasu. Tęsknię za tym. Brakuje mi tej wolności i przygody. Dlatego polecam każdemu zbierać grosiki na każdy zagraniczny wyjazd za Legią. Może jak Bóg da, to w tym roku będziemy mięli szansę gdzieś polecieć, czy pojechać, za naszą kochaną Legią. Oby. Byłem na naprawdę fajnych wyjazdach, z których zostały mi dwie ręcznie robione pocztówki:

pocztówka z Trondheim MojaLegia.plwyjazd do Lizbony MojaLegia.pl

Reszta gdzieś się zawieruszyła, lub nie dotarła do mnie, ale jest w pamięci na zawsze bo tego nie da się wytrzeć niczym.

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz