Facebook Gplus RSS
Home Blog o Legii Znowu „Lipawa”
formats

Znowu „Lipawa”

Published on 3 sierpnia 2012

Niestety nasi piłkarze wczoraj nie pokazali na co ich stać, zagrali bowiem podobnie jak w Lipawie. Od 58 lat Legia nie potrafiła wygrać na austriackiej ziemi i znowu jej się to nie udało. Dobrze, że pierwszy mecz mieliśmy okazję zagrać na wyjeździe, bo pomimo tej porażki, okpionej utratą terminatora Wawrzyniaka, Legia w dalszym ciągu zachowała sporą szansę na awans. Na Pepsi Arenie powinniśmy zagrać (znowu) jak z Metalurgiem, od pierwszych minut rozjechać piłkarzy SV Ried, załatwić ich pierwszym pier******ciem!

Wszyscy bardzo cieszymy się z tej bramki Daniela Ljuboji przedłużającej nadzieje, że wyjazd do Ried nie będzie ostatnim zagranicznym w tym sezonie. Pozostaje nam tylko żałować, że Legioniści nie mieli takiego zapału do gry jak po czerwonej kartce dla wspomnianego Wawrzyniaka i drugiej bramce dla przeciwnika. Marek Saganowski musi popracować nad skutecznością. Ma już swoje lata, zwiedził trochę boisk, nabrał doświadczenia, więc powinien wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę, że takie okazje jak ta z wczorajszego meczu kiedy trafił w poprzeczkę, należy wykorzystywać – do bólu. Nasza obrona znowu zaspała, a konkretnie Michał Żewłakow. To już drugi błąd tego obrońcy kończący się bramką. W tej statystyce lideruje wraz z niejakim Astizem. Co prawda można tłumaczyć naszych tym, że zespół z Ried to nie są chłopcy do bicia (w zeszłym sezonie wyeliminowali w pucharach Broendby Kopenhaga, a w pierwszym meczu z PSV Eindhoven rozegranym w Austrii padł remis 0:0), to przecież nauczeni wynikami z poprzedniego sezonu, liczyliśmy na coś więcej.

Jak zwykle nasi kibice reprezentowali godnie nie tylko swój klub ale również całą Warszawę, a nawet całą Polskę. Przedstawili okazjonalną oprawę upamiętniającą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. „We wanted to be free and owe this freedom to nobody”. Oprawa nie była skomplikowana, ale gdyby frekwencja była lepsza (wykorzystaliśmy 600 z 900 przyznanych biletów), na pewno prezentowała by się o wiele lepiej.

Na koniec trzeba wspomnieć o eurobatach dla polskich drużyn. 0:3 w środę i 10:1 w czwartek. Jeżeli ktoś się zastanawiał po środowym meczu jak ten Śląsk mógł wygrać naszą polską ligę to wczoraj otrzymał odpowiedź. Jak ktoś mi powie, że nasza liga jest coraz mocniejsza to dostanie z liścia. To inne ligii są coraz mocniejsze, a nasza stoi w miejscu od lat w tym samym bagnie a sukcesy europejskie (o ile tak można nazwać wyjście z grupy ligi europejskiej) Lecha, Legii i Wisły to po prostu przypadek i zwyczajne szczęście. Subiektywnie mogę powiedzieć, że tylko Legia ma szansę wyprowadzić nas wszystkich z takiego postrzegania polskiej piłki. W tym roku tylko ona daje nam taką nadzieję.

Dla tych co nie widzieli bramek i akcji – bardzo proszę poniżej YouTube:

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn

Dodaj komentarz